(FB2) At His Mercy (Forbidden Lovers, #1) • 9781455595976

ホーム フォーラム ウイニングポスト8 2016 掲示板(テスト) (FB2) At His Mercy (Forbidden Lovers, #1) • 9781455595976

このトピックには2件の返信が含まれ、1人の投稿者がいます。1 週、 4 日前 lke2323 さんが最後の更新を行いました。

3件の投稿を表示中 - 1 - 3件目 (全3件中)
  • 投稿者
    投稿
  • #6073 返信

    Avenged Brown

    At His Mercy
    (Forbidden Lovers, #1)
    by Shelly Bell

    🔥 At His Mercy – CLICK HERE 🔥

    • Format: paperback, 336 pages
    • Author: Shelly Bell
    • Genres: romance, bdsm, erotica, contemporary, fiction, college, suspense, adult
    • Series: Forbidden Lovers, #1
    • ISBN: 9781455595976 (1455595977)
    • Release date: June 20, 2017
    • Language: english
    • Publisher: Forever

    About The Book

    Angel in his arms … Devil at her heels

    One last, no-strings night of indulgence. That’s all Tristan wants before he begins a much-needed new chapter in his life. Instead he finds an innocent angel in pink who brings him to his knees.

    Isabella is done hiding from the world … and her haunting memories. Discovering courage in the arms of a perfect stranger, she finally lets go and sheds her inhibitions.

    To Isabella’s shock, she soon learns that Tristan is more than her mystery man-he’s her professor. But Tristan isn’t the only person who’s found Isabella on campus. A dark figure from her past has come back for her. Now Tristan will risk anything to protect Isabella … even if it costs him his life.

    Hardcover ebook At His Mercy iOS on Barnes & Noble. Online At His Mercy Shelly Bell buy cheap. Hardback book At His Mercy read online for iPad.

    #6078 返信

    winningpost8

    A Christmas Bride · Mary Balogh · 9780451191441

    #7873 返信

    lke2323

    Muszę ci opowiedzieć, jak to wszystko się zaczęło, bo do dzisiaj, kiedy o tym myślę, kręcę głową z niedowierzaniem. To była zwykła, szara, niczym nie wyróżniająca się środa. Pamiętam, że lało jak z cebra, a ja wróciłam z pracy przemoczona do suchej nitki, marząc tylko o tym, żeby wrzucić pranie do bębna, napić się czegoś ciepłego i zapadnąć się w fotel przed serialem. Miałam wtedy trzydzieści jeden lat, pracowałam w biurze rachunkowym, gdzie dni były do siebie podobne jak dwie krople wody, a jedyną rozrywką były plotki przy ekspresie do kawy i cotygodniowe zakupy w markecie. Życie toczyło się ustalonym od lat rytmem, w którym nie było miejsca na żadne większe szaleństwo, a co dopiero na myśl o tym, żeby zaryzykować cokolwiek w świecie wirtualnych monet i wirujących bębnów.

    Właśnie doprowadzałam do porządku ten pralniczy bałagan, kiedy mój mąż, Marek, wszedł do kuchni z telefonem w ręku i tym swoim specyficznym uśmiechem, który zawsze zwiastował, że za chwilę powie coś, co wywróci mój spokojny wieczór do góry nogami. Stwierdził, że znajomy z pracy rzucił mu jakiś link, ot tak, dla beki, mówiąc, że to nowa forma rozrywki dla znudzonych życiem korporacyjnych szczurów. Marek sam nigdy nie był hazardzistą, wolał spędzać czas na majsterkowaniu w garażu lub przeglądaniu forów motoryzacyjnych, ale tamtego wieczoru coś go tchnęło, żeby sprawdzić, o co chodzi. Pamiętam, jak przewracałam oczami, słysząc jego pierwsze komentarze o tym, jakie to proste, jakie kolorowe i że można grać dosłownie z kanapy, nie ruszając się z domu. Siedziałam wtedy z kubkiem herbaty, obserwując krople deszczu spływające po szybie, i pomyślałam sobie, że nie mam już siły narzekać na nudę, a skoro on ma ochotę na małą głupotę, to czemu nie? Postanowiłam, że chociaż popatrzę, bo sama nie miałam żadnego parcia, żeby cokolwiek wpłacać. To miała być tylko taka bierna obecność, forma spędzenia razem czasu, która nie wymagała od nas wyciągania portfeli ani zastanawiania się nad konsekwencjami.

    Z ciekawością, ale i pewnym dystansem, zaczęłam przyglądać się ekranowi, na którym pojawiły się pierwsze, zachęcające do kliknięcia grafiki. Marek tłumaczył mi jakieś podstawowe zasady, pokazywał gdzie są przyciski, ale ja większość jego wyjaśnień przepuszczałam przez uszy, skupiając się bardziej na tym, jak bardzo różni się to od wszystkiego, co znałam. Po kilkunastu minutach on, znudzony, odłożył telefon na stół i poszedł poprawić coś w swoim warsztacie, zostawiając mnie samą z tym ekranem i migoczącymi światłami. I wtedy, nie wiem dlaczego, coś we mnie pękło. Może to był ten wszechobecny smutek jesiennego wieczoru, może zmęczenie codziennością, a może zwykła, ludzka chęć sprawdzenia, czy fart ma w ogóle dla mnie jakieś znaczenie. Z nudów, totalnie bez przekonania, przewinęłam stronę w dół i zatrzymałam się na jednej z prostych gier. Wyglądała banalnie, a ja pomyślałam, że to doskonały sposób, żeby zabić czas, nie angażując przy tym ani emocji, ani portfela. Oczywiście, nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że to z pozoru niewinne kliknięcie będzie początkiem czegoś, co całkowicie odmieni moje postrzeganie szczęścia.

    To było właśnie wtedy, kiedy z nudów, sięgając po telefon Marka, który wciąż leżał otwarty na tej stronie, zrobiłam pierwszy krok. Pamiętam, że w jednej chwili znalazłam się w zupełnie innym świecie, świecie pełnym jaskrawych barw i dźwięków, które po prostu hipnotyzowały. I choć na początku miałam ochotę zamknąć tę przeglądarkę i wrócić do swojej herbaty, to jednak jakaś wewnętrzna siła kazała mi zostać. Kiedy pierwszy raz, całkowicie przypadkowo, uruchomiłam maszynę losującą i zobaczyłam, jak symbole układają się w zwycięską kombinację, poczułam dreszczyk, jakiego nie czułam od lat. To nie były wielkie pieniądze, mówimy o kwocie, która ledwo starczyłaby na pizzę, ale ta mała wygrana sprawiła, że poczułam się, jakbym odkryła tajemny poziom w grze, w którą grałam dotychczas bez zrozumienia zasad. Przez chwilę bałam się, że to jakaś pomyłka, że zaraz ekran zgaśnie, a ja wrócę do szarej rzeczywistości, ale z każdą kolejną minutą utwierdzałam się w przekonaniu, że ten wirtualny świat ma swoją magię, której nie potrafię logicznie wytłumaczyć. Moje serce biło szybciej, a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech, który nie znikał nawet wtedy, gdy gra się kończyła i trzeba było podjąć decyzję, czy kontynuować, czy może wrócić do rzeczywistości.

    Wtedy właśnie, po raz pierwszy, z pełną świadomością tego, co robię, wpisałam w pasku wyszukiwarki vavada kasyno, bo chciałam sprawdzić, czy to, co widzę na ekranie Marka, to faktycznie legalna i bezpieczna przestrzeń, czy może tylko kolejna pułapka w sieci. Spędziłam na tym researchu dobrą godzinę, czytając opinie, sprawdzając recenzje, a także zagłębiając się w szczegóły techniczne, których nigdy wcześniej nie rozumiałam. Z każdą przeczytaną stroną rosło we mnie przekonanie, że to nie jest przypadkowe miejsce, ale starannie zaprojektowany świat, który daje możliwość oderwania się od rzeczywistości. Kiedy w końcu odważyłam się założyć własne konto, a nie korzystać z konta męża, poczułam dziwną satysfakcję, jakbym wykonała coś, co było tylko moje, co było wynikiem mojej decyzji, a nie przypadku. Pamiętam ten dreszczyk emocji, kiedy system witał mnie po imieniu i pokazywał ekran powitalny z mnóstwem opcji do wyboru. To nie było już tylko gapienie się w ekran, to była świadoma podróż w nieznane, która mimo początkowego lęku, dawała mi ogromną frajdę i poczucie, że w końcu coś w moim życiu zależy wyłącznie ode mnie i od mojego szczęścia.

    Przez kolejne dni, wracając z pracy, zamiast od razu zabierać się za obowiązki domowe, pozwalałam sobie na kilkanaście minut czystej, niepohamowanej przyjemności. Siadałam w tym samym fotelu, włączając ulubioną muzykę w słuchawkach, żeby świat wokół mnie zupełnie zniknął, i zanurzałam się w tym kolorowym labiryncie. Nie chodziło o to, żeby zarobić majątek, bo doskonale zdawałam sobie sprawę, że to nie jest droga do szybkiego wzbogacenia się. Chodziło o tę specyficzną mieszankę adrenaliny, nadziei i dziecięcej radości, która towarzyszyła każdemu, nawet najmniejszemu sukcesowi. Moja przyjaciółka Anka, która zawsze uważała się za bardziej rozsądną, martwiła się o mnie, twierdząc, że to niebezpieczna zabawa, która może uzależnić. Ale ja czułam, że to coś zupełnie innego – to była moja mała ucieczka od rzeczywistości, sposób na naładowanie baterii po ośmiu godzinach spędzonych przed komputerem w biurze. Zaczęłam nawet odkrywać w sobie cechy, o których nie miałam pojęcia, na przykład cierpliwość i umiejętność analizowania, bo okazało się, że nie wszystko jest tylko kwestią przypadku, a niektóre gry wymagają strategii i podejmowania świadomych decyzji. To odkrycie było dla mnie niezwykle satysfakcjonujące, bo pokazało, że nawet w takiej pozornie prostej rozrywce można znaleźć elementy rozwijające umysł.

    Pewnego wieczoru, kiedy za oknem znów szalała burza, a Marek wyjechał służbowo na kilka dni, zostałam sama w domu z kotem i tą nieodpartą chęcią, żeby sprawdzić, czy tym razem uśmiechnie się do mnie los. Nalałam sobie lampkę wina, zapaliłam świecę i z pełnym przekonaniem otworzyłam ulubioną stronę. I wtedy to się stało. Nie wiem do dziś, jak to możliwe, ale po kilku minutach od rozpoczęcia gry na ekranie pojawiła się kombinacja, która sprawiła, że zamarłam z otwartymi ustami. Serce waliło mi jak młotem, a dłonie zaczęły się trząść, kiedy patrzyłam na liczbę zer po wygranej kwocie. Nie mogłam w to uwierzyć. Moja pierwsza myśl nie dotyczyła pieniędzy, tylko tego, że właśnie doświadczyłam czegoś absolutnie nieprawdopodobnego, czego nie powstydziłby się nawet najlepszy scenariusz filmowy. Przetarłam oczy, odświeżyłam stronę, myśląc, że to jakaś pomyłka, ale saldo pozostało niezmienione, a na ekranie widniał ten sam radosny komunikat. Po raz kolejny, ale tym razem z zupełnie innego powodu, powróciłam myślami do tego, jak to wszystko się zaczęło, jak z nudnego wieczoru z pralką w tle przeszłam do czegoś, co na zawsze zmieniło moje postrzeganie szczęścia. To był ten moment, kiedy zrozumiałam, że czasami warto zrobić coś nietypowego, zaryzykować odrobinę swojego czasu i uwagi, żeby doświadczyć czegoś, co wykracza poza ramy codzienności.

    Kiedy w końcu ochłonęłam i uświadomiłam sobie, że to, co przed chwilą zobaczyłam, to nie sen ani halucynacja, pierwsze, co zrobiłam, to zadzwoniłam do Marka, żeby podzielić się tą radością. Siedziałam na podłodze w salonie, otoczona świecami, i śmiałam się jak dziecko, opowiadając mu, że właśnie udało mi się wygrać równowartość jego miesięcznej wypłaty. W jego głosie słyszałam niedowierzanie, ale też ogromną dumę, bo wiedział, że to była moja chwila, mój osobisty sukces, który w żaden sposób nie wpłynął na nasz domowy budżet. Następnego dnia, zamiast iść do pracy, wzięłam urlop na żądanie i pojechałam do centrum miasta, żeby kupić sobie coś, na co dotąd nie mogłam sobie pozwolić. Wybrałam piękną, skórzaną torebkę, o której marzyłam od dwóch lat, a także drobne upominki dla najbliższych. Kiedy płaciłam za te wszystkie rzeczy, uśmiech nie znikał z mojej twarzy, bo wiedziałam, że to nie są wydatki z oszczędności, ani z kredytu, ale efekt jednego, nieprawdopodobnego wieczoru, który odmienił moje myślenie o tym, co możliwe.

    Z czasem, wróciłam do gry, ale z zupełnie innym nastawieniem. Przestałam traktować to jako sposób na zarobek, a zaczęłam jako formę luksusowej rozrywki, na którą mogę sobie pozwolić, odkładając z każdej wygranej część na przyjemności, a część na koncie oszczędnościowym. Moją ulubioną chwilą stało się, kiedy mogłam zasiąść z kubkiem gorącej czekolady, włączyć ulubioną grę i po prostu oddać się tej ekscytującej podróży, bez presji i bez spiny. Wiedziałam, że zawsze mam nad tym kontrolę, że to ja decyduję, ile czasu i środków przeznaczam na tę przyjemność, a nie odwrotnie. I właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że prawdziwą wygraną nie są pieniądze, które pojawiły się na moim koncie, ale ta wewnętrzna zmiana, to poczucie sprawczości i odwaga, by spróbować czegoś nowego. Czasami, kiedy wracam myślami do tamtego deszczowego wieczoru, uśmiecham się pod nosem, bo wiem, że gdybym wtedy nie sięgnęła po telefon Marka i nie wpisała w wyszukiwarkę hasła, które zapoczątkowało całą przygodę, pewnie do tej pory tkwiłabym w tym samym zaklętym kręgu nudy i rutyny. A tak, każdy dzień jest dla mnie szansą na małe, pozytywne zaskoczenie, a moja historia jest najlepszym dowodem na to, że czasami warto otworzyć drzwi, które wydają się prowadzić donikąd, bo za nimi może czekać coś, co odmieni całe nasze życie.

3件の投稿を表示中 - 1 - 3件目 (全3件中)
返信先: (FB2) At His Mercy (Forbidden Lovers, #1) • 9781455595976
あなたの情報:


スポンサーリンク
スポンサーリンク
スポンサーリンク