(PDF) The Soul of the American University

このトピックには2件の返信が含まれ、1人の投稿者がいます。3 週間、 4 日前に  womar444 さんが最後の更新を行いました。

3件の投稿を表示中 - 1 - 3件目 (全3件中)
  • 投稿者
    投稿
  • #5772 返信

    Austianna Jacobs

    The Soul of the American University
    From Protestant Establishment to Established Nonbelief

    by George M. Marsden

    🔍 The Soul of the American University ~ Click Here 🔍

    • Publisher: Oxford University Press, USA
    • ISBN: 9780195070460 (0195070461)
    • Genres: history, education, christianity, theology, academia, cultural, religion
    • Format: hardcover, 480 pages
    • Language: english
    • Awards: Christianity Today Book Award (1995)
    • Release date: April 21, 1994
    • Author: George M. Marsden

    About The Book

    Only a century ago, almost all state universities held compulsory chapel services, and some required Sunday church attendance as well. In fact, state-sponsored chapel services were commonplace until the World War II era, and as late as the 1950s, it was not unusual for leading schools to refer to themselves as “Christian” institutions. Today, the once pervasive influence of religion in the intellectual and cultural life of America’s preeminent colleges and universities has all but vanished. In The Soul of the American University, George Marsden explores how, and why, these dramatic changes occurred.

    Far from a lament for a lost golden age when mainline Protestants ruled American education, The Soul of the American University offers a penetrating critique of that era, surveying the role of Protestantism in higher education from the founding of Harvard in the 1630s through the collapse of the WASP establishment in the 1960s. Marsden tells the stories of many of our pace-setting universities at defining moments in their histories, including Harvard, Yale, Princeton, the University of Michigan, Johns Hopkins, the University of California at Berkeley, and the University of Chicago. He recreates the religious feuds that accompanied Yale’s transition from a flagship evangelical college to a university, and the dramatic debate over the place of religion in higher education between Harvard’s President Charles Eliot and Princeton’s President James McCosh. Marsden’s analysis ranges from debates over Darwinism and higher criticism of the Bible, to the roles of government and wealthy contributors, the impact of changing student mores, and even the religious functions of college football. He argues persuasively that the values of “liberalism” and “tolerance” that the establishment championed and used to marginalize Christian fundamentalism and Roman Catholicism eventually and perhaps inevitably led to its own disappearance from the educational milieu, as nonsectarian came to mean exclusively secular.

    While the largely voluntary disestablishment of religion may appear in many respects commendable, Marsden believes that it has nonetheless led to the infringement of the free exercise of religion in most of academic life. In effect, nonbelief has been established as the only valid academic perspective. In a provocative final chapter, Marsden spells out his own prescription for change, arguing that just as the academy has made room for feminist and multicultural perspectives, so should there be room once again for traditional religious viewpoints. A thoughtful blend of historical narrative and searching analysis, The Soul of the American University exemplifies what it advocates: that religious perspectives can provide a legitimate contribution to the highest level of scholarship.

    Online ebook The Soul of the American University George M. Marsden buy cheap for iPad. Hardback The Soul of the American University read online on Powells. MP3 book The Soul of the American University. TXT ebook The Soul of the American University by George M. Marsden download iPhone on Barnes & Noble. Hardcover book The Soul of the American University read.

    Paperback The Soul of the American University by George M. Marsden buy on PocketBook on Book Depository. EPUB ebook The Soul of the American University download on iOS on IndieBound. FictionBook The Soul of the American University George M. Marsden. MOBI book The Soul of the American University George M. Marsden read. FB2 book The Soul of the American University for reader on Audible.

    #7172 返信

    winningpost8

    Men, Women, and Chain Saws: Gender in the Modern Horror Film : Carol J. Clover : 9780691006208

    #7902 返信

    womar444

    Nie, proszę cię, nie myśl, że to będzie kolejna opowieść o wielkim wygranym losie albo o tym, jak ktoś rzucił wszystko i pojechał na Bahamy, bo to nie ten kaliber. Ja jestem zwykłym człowiekiem, emerytem, który od pięciu lat budzi się o tej samej porze, pije tę samą kawę, patrzy w to samo okno na ten sam kawałek nieba między blokami, i który z każdym dniem coraz mocniej czuł, że życie zaczyna mu się wymykać spod palców, że to wszystko, co kiedyś miało sens, teraz jest tylko powtarzaniem tych samych gestów, tych samych myśli, tych samych rozmów z żoną, która zresztą też już nie ma siły na nic nowego. I pewnie tak bym sobie żył do końca, w tym swoim ciepłym, wygodnym, ale strasznie pustym fotelu, gdyby nie jeden wieczór, kiedy z nudów sięgnąłem po telefon, który wnuczka nauczyła mnie obsługiwać, i w którym odkryłem coś, co sprawiło, że moje serce, które już prawie zapomniało, jak to jest bić szybciej, nagle przypomniało sobie dawne czasy.

    Pamiętam, że to był czwartek, taki deszczowy czwartek, kiedy za oknem lało niemiłosiernie, a ja nie miałem ochoty nawet wstać z fotela, żeby zrobić sobie herbatę. Żona poszła na swoje koło różańcowe, dzieci dawno wyfrunęły z gniazda, a w całym mieszkaniu byłem tylko ja i ten głuchy, przytłaczający spokój, który czasem jest gorszy niż największy hałas, bo w nim słyszysz własne myśli, które podpowiadają ci, że już nic cię nie zaskoczy, że już wszystko było, że czas się po prostu przyzwyczaić do tego, że twoja historia dobiega końca. I właśnie w tym momencie, kiedy miałem ochotę krzyknąć z bezsilności, moje palce, które już nie były tak sprawne jak kiedyś, same zaczęły szukać czegoś na ekranie, jakby wiedziały, że gdzieś tam czeka na mnie małe urozmaicenie, mały błysk, który rozświetli ten szary dzień.

    I wtedy trafiłem na coś, czego wcześniej nie widziałem, na jakąś aplikację, która wyglądała inaczej niż wszystkie te głupie gierki, które wnuczka instalowała mi na telefonie i których nigdy nie rozumiałem. Ta miała w sobie coś znajomego, coś, co przypominało mi czasy, kiedy jeszcze jako młody chłopak chodziłem do automatu na piwo i z kumplami rzucaliśmy monetami, żeby zobaczyć, czy los się do nas uśmiechnie. To było proste, bez udziwnień, bez tych wszystkich krzyczących kolorów i wyskakujących okienek, które mnie irytowały i sprawiały, że czułem się jak intruz w świecie, który już nie był mój. Ta aplikacja była jak stary, dobry przyjaciel, który mówi do ciebie w języku, który rozumiesz, który nie wymaga od ciebie nauki nowych zasad, tylko zaprasza cię do gry, która jest tak stara jak świat, ale w nowej, odświeżonej szacie.

    Pamiętam, że gdy otworzyłem tę aplikację po raz pierwszy, moje serce zabiło tak, jak nie biło od lat, odkąd jeszcze pracowałem w tym starym zakładzie i codziennie rano czułem ten dreszczyk przed kolejnym dniem. Moje palce, które ostatnio drżały tylko od wysiłku, nagle stały się pewne, a gdy wpisywałem swój login i widziałem, że wszystko działa, że aplikacja jest prosta i intuicyjna, że nawet ktoś taki jak ja może się w niej odnaleźć, poczułem falę radości, która rozlała się po całym ciele, aż do samych czubków palców u nóg. Zacząłem odkrywać jej możliwości, te wszystkie małe opcje, które były przede mną, i wtedy, gdy zobaczyłem, że mogę skorzystać z czegoś dodatkowego, że jestem mile widziany, że ta epicstar aplikacja traktuje mnie poważnie, zrozumiałem, że to nie jest zwykła strona, to jest miejsce, gdzie mogę być sobą, gdzie nikt nie ocenia mnie po tym, jak wyglądam, ile mam lat, czy moje ręce drżą, gdy próbuję nalać sobie kawę.

    I wiecie, co było w tym wszystkim najcudowniejsze? Że tam, w tej aplikacji, liczyły się tylko decyzje, które podejmowałem, tylko ten moment, kiedy klikałem przycisk, tylko to, czy trafiłem, czy nie, a nie to, czy zapłaciłem rachunki, czy posprzątałem mieszkanie, czy zdążyłem na autobus. To było jak powrót do czasów, kiedy każdy dzień przynosił coś nowego, kiedy nawet spacer do sklepu był przygodą, a nie tylko przemieszczeniem się z punktu A do punktu B. Zacząłem spędzać przy tej aplikacji coraz więcej czasu, nie w sensie uzależnienia, bo to nie było to, nie chodziło o to, żeby wygrać, tylko o to, żeby poczuć, że wciąż potrafię podejmować decyzje, że wciąż mam w sobie tę iskrę, która kazała mi wstawać każdego ranka z nadzieją. Moja żona, kiedy pierwszy raz zobaczyła mnie z telefonem w dłoni, z uśmiechem na twarzy, zapytała, czy jestem chory, bo od lat nie widziała, żebym się tak uśmiechał, a ja tylko wzruszyłem ramionami i powiedziałem, że znalazłem sobie nowe zajęcie, że to nic poważnego, ale sprawia mi przyjemność.

    Przez kolejne dni, każdy wieczór, kiedy już zgasły światła w całym bloku, a w mieszkaniu panowała ta charakterystyczna cisza, która przychodzi późną nocą, ja siadałem w fotelu, przykrywałem nogi kocem, brałem do ręki telefon i otwierałem swoją aplikację. I nie chodziło o to, żeby zagrać raz czy dwa, to była cała ceremonia, rytuał, który przypominał mi o tym, że wciąż żyję, że wciąż mam cele, nawet jeśli są to tylko małe, nic nieznaczące cele w świecie cyfrowym. Za każdym razem, gdy wpisywałem swoje hasło i widziałem, że epicstar aplikacja wita mnie znajomym ekranem, czułem się tak, jakbym wracał do miejsca, gdzie jestem mile widziany, gdzie moje decyzje mają znaczenie, gdzie liczy się każdy mój ruch. Czasem wygrywałem, czasem przegrywałem, ale to nie miało znaczenia, bo najważniejsze było to, że w tych krótkich chwilach nie byłem staruszkiem, który czeka na śmierć, tylko graczem, który wciąż ma w sobie ducha walki, który wciąż potrafi cieszyć się z drobiazgów.

    I pewnie myślicie, że to głupie, że to śmieszne, że facet w moim wieku powinien czytać książki, oglądać telewizję, chodzić na spacery, a nie siedzieć z telefonem w ręku, ale ja wam mówię, że to właśnie ta aplikacja, to właśnie te wieczory, sprawiły, że zacząłem inaczej postrzegać całe moje życie. Zauważyłem, że kiedy rano wstaję, nie mam już tego ciężaru w nogach, że kawa smakuje inaczej, że rozmowy z żoną są bardziej ożywione, bo mam jej coś do opowiedzenia, nawet jeśli nie mówię jej wszystkiego, nawet jeśli zachowuję to dla siebie. Ta mała tajemnica, ta moja prywatna przestrzeń, stała się czymś, co dodawało mi skrzydeł, co sprawiało, że czułem się młodszy, że miałem więcej energii, że przestałem narzekać na wszystko i zacząłem szukać powodów do radości, które wcześniej umykały mojej uwadze.

    Aż pewnego dnia, gdy otworzyłem aplikację i zobaczyłem, że coś się zmieniło, że pojawiła się nowa opcja, coś, co sprawiało, że gra stała się jeszcze ciekawsza, i że mogę z tego skorzystać, bo jestem stałym bywalcem, poczułem, że to jest ten moment, żeby sprawdzić, czy los naprawdę ma wobec mnie jakieś plany. I wtedy, gdy wybrałem tę opcję, gdy potwierdziłem swój wybór, a na ekranie pojawiło się coś, co wyglądało jak prezent, jak nagroda za to, że nie poddałem się rutynie, że wciąż szukam nowych wrażeń, uśmiechnąłem się szerzej niż kiedykolwiek i pomyślałem, że to jest właśnie ta chwila, w której wszystko nabiera sensu. Moja ręka, która drżała z emocji, spoczęła na telefonie, a ja spojrzałem na sufit i podziękowałem komuś tam w górze, że pozwolił mi doświadczyć tego wszystkiego, że sprawił, że na stare lata znalazłem coś, co przywróciło mi radość życia.

    I wiesz, co było potem? Potem, gdy skończyłem swoją rundę, gdy już odłożyłem telefon i poszedłem do łóżka, obok śpiącej żony, położyłem się na plecach i patrzyłem w ciemność, czując, jak moje serce spokojnie, ale radośnie bije. I pomyślałem, że całe to życie, które wydawało mi się takie poukładane, takie przewidywalne, takie nudne, nagle stało się czymś więcej, czymś, co ma w sobie tajemnicę, coś, co każdego dnia może przynieść nową niespodziankę, jeśli tylko otworzysz oczy i pozwolisz sobie na odrobinę szaleństwa. I to nie była wielka wygrana, nie było to mnóstwo pieniędzy, nie było to nic, co zmieniłoby mój status materialny, ale to była zmiana czegoś znacznie ważniejszego, zmiana mojego podejścia do świata, mojego sposobu myślenia, mojej wiary w to, że jeszcze nie wszystko stracone, że jeszcze mogę doświadczać, że jeszcze mogę czuć.

    A kiedy następnego ranka obudziłem się i zobaczyłem za oknem słońce, które w końcu przebiło się przez chmury, wstałem z łóżka z uśmiechem na twarzy, zrobiłem kawę, usiadłem w swoim fotelu i otworzyłem aplikację jeszcze raz, tylko po to, żeby zobaczyć, że wciąż tam jest, że wciąż czeka na mnie, że wciąż daje mi możliwość wyboru. I wtedy, patrząc na ten znajomy ekran, na te wszystkie opcje, które stały się już częścią mojej codzienności, pomyślałem, że to może nie jest tylko aplikacja, że to jest coś więcej, że to jest znak, że warto żyć, że warto każdego dnia szukać tych małych radości, które czynią życie wartym przeżycia. Moja żona weszła do kuchni, zobaczyła, że się uśmiecham, i zapytała, czy coś się stało, a ja powiedziałem, że nic, że po prostu dobrze mi się śniło, ale w duchu wiedziałem, że to nie sen, to rzeczywistość, którą sam stworzyłem, którą sam wybrałem, i że jest w niej miejsce na wszystko, nawet na odrobinę szaleństwa, nawet na starą, dobrą zabawę, która przywraca wiarę w to, że życie jest piękne, nawet gdy myślisz, że już nic cię nie zaskoczy. I z tą myślą, z tym ciepłem w sercu, wypiłem kawę do ostatniej kropli, wstałem, ubrałem się i wyszedłem na spacer, bo wiedziałem, że każdy dzień jest darem, który warto wykorzystać, bez względu na to, ile masz lat i jakie masz plany. A gdy wróciłem, znów otworzyłem telefon, i znów zobaczyłem to samo, i znów poczułem to samo — radość, która nie ma ceny, która nie zależy od niczego, tylko od tego, czy pozwolisz sobie na to, żeby być szczęśliwym.

3件の投稿を表示中 - 1 - 3件目 (全3件中)
返信先: (PDF) The Soul of the American University
あなたの情報:


スポンサーリンク
スポンサーリンク
スポンサーリンク